Czy chcemy takiego reprezentanta

11.04.2011

Od pewnego czasu śledzę poczynania jednego z kandydatów na reprezentanta kraju. Patrząc na jego dokonania - swoja drogą ciekawy gość - tracę jednak wiarę i wątpię w to czy Manuel zasługuje na paszport oraz możliość zasilenia szeregów reprezentacji.

Nie zrozumcie mnie źle. Absolutnie, nie jestem przeciwnikiem zjawiska naturalizacji obcokrajowców. Jest to zupełnie normalny proceder. W końcu miło jest patrzeć na Polaków stanowiących trzon reprezentacji Niemiec :) Trener Franz ma do tego nieco inne podejście. Wydaje się, że Smuda nie jest zwolennikiem globalizacji i ma pewne opory w podejmowaniu takich decyzji. No ale Manuel to inna sprawa. W końcu to zasłużony Lechita z którym trener zna się tak dobrze. W tych przypadkach łatwiej się przekonać, mozna więcej wybaczyć (patrz przykład Peszki), no i zawodnik na bank będzie pasował do koncepcji, tzn. tego zlepka przypadkowości określanego koncepcją lub polską myślą szkoleniową.

No dobra, ale co z tym Arboledą? Piłkarsko pewnie niezły zawodnik. Co by nie mówic, od lat jest uważany za jednego z solidniejszych obrońców w naszej lidze. Dziwne jest, że umiejętności i forma rosną w okresie renegocjowania kontraktu, ale to też można zrozumieć. Trudności mam jednak ze zrozumieniem zachowań piłkarza na i poza boiskiem. Konkretnie, wydaje się że Arboleda gra twardo - to jest normalne - ale nie znosi gdy ktoś zmusza go do wysiłku i na siłe odpowiada siłą. W takich przypadkach puszczają nerwy, zaczyna się komentowanie, dyskusje i cały ten teatr. Mecz z Jagiellonią w poprzedniej rundzie - nerwy puściły, a po wyrzuceniu z boiska ile było dyskusji i strzelania fochami. Mecz z Jagiellonią w tej rundzie i starcia z Sotirovicem oraz faul na rzut karny i czerwoną kartkę. Tym razem upiekło się. No i wreszcie ostatni weekend i mecz z Polonią. W spotkaniu tym trzymałem kciuki za Lechem, a powodem jest bezsensowny i bezrozumny prezes Polonii. Mnie skutecznie zraził on swoim działaniem do drużyny "czarnych koszul". Wróćmy jednak do teatru Arboledy. Pomimo że byłem po stronie Lecha, nie mogłem patrzeć na poczynania Manuela. Zgadza się, w paru przypadkach został ostro potraktowany. Niemniej, do stanu faktycznego zawsze dokładał sporo od siebie. No a to co stało się ze Smolarkiem to juz był szczyt. Najpierw ostre traktowanie napastnika Polonii - bo przecież obrońca i kandudat do reprezentacji może - potem prowokowanie i teatr, a na koniec przyjcie ciosu i jeszcze większy teatr. Oczywiście, Smolarek nie powinien tak nieodpowiedzialnie postąpić, ale...

Ktoś powie, o co chodzi, swoje przecież osiągnął i drużyna grała w przewadze. Ja jednak mam wątpliwości, czy jest to gra fair-play i czy taki zawodnik zasługuje na miano reprezentanta. Moim zdaniem, Franz zdecydowanie za wcześnie skreślił np. Żewłakowa. Czy trener powinien izolować zawodnika(ów) z którymi nie potrafi znaleźć wspólnego języka? Ja uważam, że nie. Budowanie autorytetu powinno odbywać się w zupełnie inny sposób, a tego typu działania swiadczą jedynie o słabości i małostkowośi Franza. No ale cóż, przecież to jest polskie piekiełko i polska piłka.

C.D.N.