Wiosenne przełamania

22.04.2011

Wiosna za oknem, pojawiają się też wiosenne przełamania. Real zdobywa Puchar Króla, Jagiellonia odrabia straty, Legia nokautuje Lechię. Małysz zdejmuje kask, Sandomierskiego rozchwytują najlepsze kluby Europy… No i tylko Polscy hokeiści nikogo nie zaskoczyli i wrócą do domu z tym co zwykle.

Sport przez to największe „S” czyli potyczka numer dwa Realu z Barceloną. Po remisie w meczu ligowym, przychodzi długo oczekiwane przełamanie. Real strzela gola w dogrywce i zdobywa Puchar. Co działo się później wszyscy widzieli. Ogromna feta na cześć zwycięzców i… Puchar sięga bruku, a w zasadzie asfaltu pod kołami autokaru. Tajemnicą pozostaje jedynie co stało się z Mourinho. Czy faktem jest, że wściekł się na piłkarzy i całkowicie puściły nerwy? Czy chciał pobić się z tymi którzy nie uszanowali tej zdobyczy w szeregach Realu i wśród interweniujących policjantów? A może faktem jest, że miał dość i chciał po ludzku wydostać się z tego miejsca? No cóż… W sumie nie jest to istotne. Tyle tylko, że media mają co pokazać i omawiać. Jedno jest pewne, Puchar zostanie odtworzony i wszystko wróci do normy. Istotne jest natomiast, że Real przełamał się. Szczególnego znaczenia nabiera to w kontekście zbliżającej się potyczki w Lidze Mistrzów.

Kolejne zwycięstwo Jagi w połączeniu ze zgubionymi punktami Wisły we Wrocławiu sprawiają, że końcówka sezonu ekstraklasy będzie jednak interesująca. Różnica to trzy punkty, a biorąc pod uwagę wyniki bezpośrednich spotkań, Jagiellonia musi odrobić cztery oczka. Pytanie czy jest to możliwe? Jeszcze niedawno był to dystans ośmiu punktów, a zostały tylko i aż trzy. W końcówce przed Wisłą trochę bardziej wymagający rywale, przynajmniej w teorii. W praktyce jednak bywa z tym bardzo różnie i kto wie jak będzie grał Lech czy Legia po zdobyciu Pucharu. No ale to zupełnie inny temat. Przyglądając się Wiśle w meczu ze Śląskiem wydawało się, że ta drużyna to wcale nie jest jeszcze Team na Ligę Mistrzów. Pomimo przewagi, drużyna nie potrafiła wykorzystać szans bramkowych, a jednocześnie traciła wiele w defensywie zderzając się z groźnymi kontrami Śląska. W każdym bądź razie, końcówka sezonu zapowiada się na całkiem interesującą.

Czy do walki o czołowe lokaty włącza się również Legia? Z pewnością 4:0 w półfinale Pucharu Polski robi wrażenie. Pytanie, czy był to tylko jeden „wyskok”, czy też jest to zwyżka formy. Zobaczymy już jutro w meczu z Lechią. Gdańszczanie otrzymają szansę rehabilitacji, a Legia musi iść za ciosem żeby nie stracić dystansu do prowadzącej dwójki. Swoją drogą, interesujące że w Polsce drużyna nie jest w stanie utrzymać wysokiej formy przez cały sezon. Praktycznie każdy ma wzloty i upadki i nikt nie gra równo. Może Jagiellonia czy Legia mają najgorsze za sobą, a Wisła…   

Na zakończenie jeszcze dwa spostrzeżenia. Pierwsze to Adaś Małysz i jego nowe hobby. Nazywam to hobby, bo nie sądzę żeby ktokolwiek spodziewał się, że tego typu przekwalifikowania są możliwe. Oczywiście Adaś to wielki sportowiec i mega-profesjonalista, ale cuda nie zdarzają się. Przykładem jest kolega Małysza, fiński skoczek, który spróbował rajdów po zakończeniu kariery. Niestety, pomimo fińskich genów, nie był w stanie nawiązać walki na trasach rajdowych. Tak będzie też z Adamem. Nie będzie liczył się wynik sportowy, ale sam udział i ewentualnie dotrwanie do finiszu. Tej wytrwałości i odnalezienia się w nowej roli gorąco Adamowi życzę i trzymam kciuki. To drugie spostrzeżenie to Grzegorz Sandomierski i walka już nie tylko Juventusu, ale też innych czołowych klubów Europy o bramkarski talent. Super, że chłopak ma to coś i że ma właściwie poukładane w głowie. Czeka go jednak mnóstwo pracy zanim będzie przygotowany na taki krok. Pisałem już wcześniej, że Grzesiek musi ciężko pracować i poprawić swój fach. Jak tylko to osiągnie to Europa stanie otworem.

Oj będzie się działo, C.D.N.