Rekonstrukcja więzadła kolana

01.04.2011

No właśnie, cel wyznaczony i zadeklarowany. Pisałem też o "pierwszych krokach" i o moim zabiegu. Tak więc co wydarzyło się zanim wyznaczyłem cel?

W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że czas na serwis kolana. Kontuzja to historia sprzed kilku lat. Najpierw zerwana torebka stawu skokowego. Noga w gips, rehabilitacja i po jakimś czasie, oczywiście powrót na boisko. No cóż... Kolejny mecz koszykówki, wyskok i niezbyt szczęśliwe lądowanie. Kolanko znacznie wysunęło się z zawiasu. Co prawda wróciło na miejsce, ale pozostał ostry ból i opuchlizna. Próba „rozchodzenia” tego problemu - tym razem nie zdecydowałem się na wizytę u lekarza - nie powiodła się. Do „serwisu” dojrzewałem przez lata. W tym czasie z kolanem było lepiej i gorzej. Kontuzja odnawiała się, noga bolała, a potem wracała do normy. W końcu zapadła decyzja.

Przed zabiegiem postanowiłem się odrobinę przygotować. Narzuciłem trochę dyscypliny - dieta, treningi. Szczerze mówiąc było to zaskoczenie. Zrzucenie około 10, no może ze sporym plusem, kilogramów pozwoliło mi odkryć, że bieganie i pływanie jest dużo łatwiejsze. Mniejszym nakładem sił - pozbawiony balastu zbędnych -nastu kilogramów - mogłem zdecydowanie więcej przepłynąć czy przebiec. Wtedy też zacząłem zastanawiać się nad jakimś konkretnym celem. Zawsze myślałem o triatlonie. Teraz zacząłem zastanawiać się jeszcze nad maratonem. Myślę, że w końcu uda się zrealizować i jedno i drugie. Już dzisiaj jest całkiem nieźle z rowerem i pływaniem. Muszę poprawić bieganie, a wtedy… Bułka z masłem, no chyba że z bananem :)

No tak dieta i redukcja wagi oraz wzmocnienie mięśni to był ten pierwszy krok w ramach przygotowań do zabiegu rekonstrukcji kolana. Sam zabieg... No cóż, nic przyjemnego, ale też nic strasznego. Było to coś co trzeba było zrobić. Najpierw artroskopia (04 lutego), a zaraz po (24 marca) odtworzenie więzadła krzyżowego przedniego. Jak to wyglądało? słowa tego nie opiszą. Zapraszam na animowaną lekcję anatomii oraz chirurgii kolana (kliknij na foto):

 

 

 

 

 

 

Całością zajął się dr. Dariusz Grela, a operacja odbyła się w Centrum Attis w Warszawie. Sama placówka, wchodząc do środka, jest mało "reprezentacyjna". Dwa kroki dalej, powiem że kwestie administracyjne pozostawiają sporo do życzenia. Kolejne dwa kroki, pokoje pacjenta to juz bardzo miłe zaskoczenie. W trzech słowach: wygodnie, sterylnie i nowocześnie. Tak powinny wyglądac placówki medyczne. Co najistotniejsze, zabieg, jego przebieg, podejście dr. Greli to prawdziwa PRO-feska. Gorąco polecam. Teraz nie dziwię się dlaczego ludziska cierpliwie czekają i uznają doktora za uzdrowiciela. Rach-ciach, sprawa załatwiona. No dobra, na żywym organizmie wyglądało to - a w zasadzie już po fakcie wygląda - mniej więcej tak. Zdjęcia pokazują kolanko zaraz po zabiegu, dzień po (usunięcie drenażu), kilka dni po (zdjęcie szwów), a ostatnie z nich to dwa tygodnie po operacji. Kliknij na znak STOP.

STOP: uwaga, tylko dla osób o mocnych nerwach; wchodzisz na własną odpowiedzialność:

 

 

 

 

 

 

Teraz jest już dużo lepiej. Kolanko zaczynam powolutku obciążać, a fakt że myślę o wyzwaniach sportowych potwierdza, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Zastanawiasz się nad podobnym zabiegiem? Moim zdaniem trzeba działać. Powiem jedynie - w końcu doświadczyłem tego - rekonstrukcja więzadła krzyżowego to nic takiego. Jeżeli mówisz sprawdzam… To radzę śledzić moje notatki i sprawdzić czy optymizm nie będzie wygasał. Ja mam nadzieję, że nie. Oczywiście służe też radą i pomocą. Masz jakieś pytania, chętnie odpowiem.

Na koniec, krótkie C.D.N.