Post-weekendowy-Post - rękoczyny na boiskach "ekstra"klasy

04.04.2011

Cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość… Kolanko w górze, czekam na spotkanie i rehab, a więc kilka spostrzeżeń z weekendu sportowego... Sportowego przez - no sam nie wiem - przez duże, czy przez małe „S”. Dwa tematy do poruszenia z boisk piłkarskich.

Pierwszy to walka o mistrzostwo. Wydaje się, że start Jagi w rundzie wiosennej, a konkretnie kolejny występ i wynik meczu, przekreśla szanse na walkę o numer 1. Oczywiście szanse są i kibice wierzą do końca, ale… Faktem jest bardzo znaczna przewaga Wisły nad resztą stawki. Faktem jest, że Jaga nie ma siły ognia. Faktem jest, że atmosfera w drużynie jest daleka od ideału. Trener zaczyna wspominać o zwolnieniu, Franek o stresie i niemocy strzeleckiej. O tym wszyscy wiemy. Zastanawiam się natomiast czy zauważyliście drobny zgrzyt pomiędzy Norambueną a Kupiszem już po zakończeniu spotkania. Chłopcy, schodząc do szatni, wymienili się nie tylko niecenzuralnymi uwagami, ale również małym "rękoczynem". Było to na tyle niezręczne - silne odepchnięcie Kupisza przez Norambuenę - że nawet kamerzysta, a może realizator transmisji, zdecydował się przełączyć z wizji ten smutny obrazek. Nie wiem o co chodzi, ale to wszystko wygląda nienajlepiej. No cóż… Miłośnicy Jagi trzymają kciuki mocno zaciśnięte. Oby drużyna przebudziła się w meczu z Arką. Jeżeli nie Mistrz, to ciągle pozostaje walka o historię - pudło na koniec sezonu i puchary.    

Druga sprawa to profesjonalny futbol czy "dziadostwo na całego". Wydaje się, że póki co mamy tę drugą kategorię, a krew kibiców burzy się. Po incydencie na trybunie fanów Legii - rzucanie racami, przerwanie spotkania, kara, cofnięcie kary, czyli zero konsekwencji - pojawił się drugi wybryk z kategorii „dziadostwo”. Bez względu na to kto powiedział co i kto kogo prowokował... Jak to jest możliwe żeby kibic mógł zejść tunelem dla piłkarzy na płytę, obrzucić piłkarza bluzgami, przywalić mu w twarz, a następnie opuścić miejsce zajścia, w asyście przyglądających się, ale nie interweniujących, ochroniarzy? Ludzie to się w normalnej głowie nie mieści. Tak jak nie rozumiem braku konsekwencji w walce z chamstwem i bandytyzmem stadionowym, tak też nie pojmuje o co chodzi w takich przypadkach. Cofnięcie decyzji o zamknięciu trybuny na stadionie, wybryki chuliganów w Kownie, a teraz rękoczyny i jakieś wymierzanie sprawiedliwości w stosunku do piłkarza(y)... Powiem tylko, jaja na całego.

Niestety, jest to kolejny przykład głębokiej zapaści i całkowitego braku profesjonalizmu w polskiej piłce. No ale wszyscy przecież wiemy, że takich przykładów jest cała masa. Pytanie tylko, czy i jak długo my kibice mamy to tolerować?

No dobra, C.D.N.